Przyszła wiosna
Wymieniłem koła montując zestaw letni.
Z moich szacunków wynika, że letnie przejechały u mnie już ponad 70tys km, ale jeszcze muszą pojeździć.
Z przodu jest para z 2019roku, na tylnej osi opony wyprodukowane w 2020r.
Sprawdziłem również na szybko zaciski hamulcowe.
Tylne "na szybko" bo były w zeszłym roku montowane (klocki grube, tłoczek się cofa, prowadnice ok)
Zaciski przednie już mocniej przejrzałem. Zdemontowałem zaciski, wyjąłem klocki do oceny.
Prowadnice pracują ale z wyraźnym oporem. Wyjąłem wszystkie (z przednich zacisków), trochę powycierałem zastały smar, prowadnice umazane mineralnym olejem zapakowałem na powrót w tuleje i rozruszałem. Zaczeły znacznie płynniej pracować ale wiadomo, że to rozwiązanie chwilowe.
Muszę napisać też, że prowadnice pracowały prawidłowo ale wymiana smaru im nie zaszkodzi, muszę się tym zając jak się ociepli i znajdę więcej czasu.
Klocki z przodu lata świetności mają już za sobą, ale jeszcze trochę muszą popracować.
Grubość okładzin szacuję na ok 3mm – grubość zbliżona do grubości blach na których są wklejone.
Jeszcze na ten sezon wystarczą a może wystarczą jeszcze do przyszłego roku, bo zużycie u mnie jest minimalne.
Na pierwszej stronie tematu prowadzę"dziennik prac" z którego wynika, że klocki przednie montowałem w maju 2021r przy przebiegu 195tys km, więc do dziś służyły na dystansie ponad 118 tys km.
Myślę, że pożyją do 130tys i będę je wymieniał razem z tarczami przednimi których jak dotąd nie ruszałem.
Sam jestem zdziwiony, że przednie klocki jeżdżą ponad 100 000km ale to tylko świadczy o tym, że hamowanie silnikiem jest dla mnie chlebem codziennym
Spojrzałem również na przednie amortyzatory.
Same amory – spoko, ale osłony w moich już nie istnieją, totalnie zdegradowane wiszą sobie jako osobne pierścionki gumy
w najbliższej przyszłości biorę się za nieszczęsną poduszkę olejową silnika.
Może w maju w końcu ogarnę.
