No ale żeby nie było – brat zaglądał pod maskę i wszystko jest w porządku. Paliwo dochodzi do silnika, filtr paliwa był wymieniany, iskry są, ogólnie to co mogło być przyczyną zostało wykluczone. Brat nie jest mechanikiem, ale jest kierowcą od 14 lat i większość sam robi w aucie więc jakąś wiedzę posiada :–)
Dodam jeszcze że problemy zaczynały się przeważnie wtedy jak padał deszcz. Wtedy przy zmianie biegów zaczynało "rzucać" autem, póki się porządnie nie rozgrzał to była masakra... A wczoraj padał dodatkowo śnieg i już w ogóle był problem z jazdą – tak tragicznie jeszcze nie było. Udało mi się dojechać do brata do garażu. Powiedziałam mu żeby się przejechał – zajechał może 200m bo Madzia po prostu zgasła i był koniec. Jak to zwykle bywa brat stwierdził – może zapomniałaś zatankować

Jak Mąż zaczął wyzywać to Madzia odpaliła
Brat stwierdził że nigdy jeszcze z czymś takim się nie spotkał i nie ma pojęcia co się dzieje z autem.
Jak macie jakiś pomysł co to może być to proszę poradźcie – Mąż już zaczął się zastanawiać nad złomowiskiem