Dzis przekonalem sie, ze moi sasiedzi to kretyni. Ktos pali stojac w oknie a nastepnie wyrzuca peta (goracego) na zewnatrz. Pech chcial, ze moje auto zostalo juz trafione 2x. Za pierwszym razem zaraz na plastik przy przedniej szybie (lekko sie stopil – nie jest to wielkie uszkodzenie, ale staram sie jak moge, zeby utrzymac auto w dobrym stanie...), a dzis rano to juz mnie tzw. kur-wica trafila. Pet, lacznie z duza iloscia popiolu lezal na przedniej masce. Jak chcialem go "pstryczkiem" wywalic, to bylo ciezko (przykleil sie?), ale w koncu chusteczka go zdjalem. Niestety zostal zolty slad... :/ juz walczylem woda i szmatka ale ten zolty slad ciagle zostaje. Dodam, ze mam srebrna mazde, wiec efekt jest jeszcze bardziej widoczny.
Czy zna ktos sposob, jak to usunac? Dobijajacy jest fakt, ze czlowiek stara sie, pielegnuje swoje auto, oplakuje kazda nowa ryske, a jakis lekkomyslny debil psuje efekty twojego starania
Niestety wykryc sprawce nie bedzie latwo, bo w budynku wiele osob pali a mieszkan jest w sumie 60, z czego 20 na strone, gdzie to sie stalo. Jest to parking prywatny od budynku, zadnego w poblizu nie ma, wiec na pewno ktos z mieszkancow, ale mimo wszystko nic nikomu nie udowodnie. Zalezy mi tylko, zeby jakos uratowac ta zolta plame oraz ewentaulnie uchronic sie przed kolejnymi kipam (czy woskowanie auta pomoze w przyszlosci, czy to nic nie da?).
Pozdrawiam, Michal
(Mazda 626, GF, 2001, 2.0 LPG, srebrna)