Auto: Mazda 626 GF z 2001 roku, 2.0, benzyna + gaz (zakladany 10 miesiecy temu BRC seq24)
Jakis tydzien temu mialem problem z autem – w pewnym momencie autem zaczelo niemilosiernie szarpac (obojetnie, czy dodawalem gazu, czy puscilem pedal gazu). Szarpalo tak, ze tylko pas trzymal mnie na siedzeniu! Na dodatek wskazowka predkosciomierza zaczela szalec – skacze w gore, w dol. Zatrzymalem sie, wcisnalem sprzeglo a wskazowka ciagle skacze. Na dodatek wylaczyl mi sie gaz, tak jakby w banku nie bylo juz nic (a bylo jeszcze z 18l, czyli pol baku gazu). Auto zgasilem, chwilke odczekalem, odpalilem i juz nie powrocilo.
Dzis znow to samo – w pewnym momencie jazdy (po okolo 4 km), zaszarpalo mi konkretnie i wskazowka predkosciomierza znow zaczela skakac, jak nienormalna. Auto zgasilem, poszedlem do sklepu, wrocilem, jade dalej, wszysto normlanie, az po okolo 1km znow to samo! Wskazowka predkosciomierza chciala sie doslownie obrocic :/ Jedynie co, to gaz sie nie wylaczyl.
Dzis dodatkowo jak zaczelo sie to dziac, to od razu wylaczylem gaz, zeby zobaczyc, czy na benzynie rowniez tak. Niestety tez, chociaz szarpalo mniej, ale wskazowka wariowala dalej.
Jutro jade do mechanika, ale moze juz dzis ktos pomoze naprowadzic, co moze byc problemem, co wymienic, jak to naprawic. Najgorsze, ze w sobote jade w trase autostrada i jak nagle zacznie mi przy wysokiej predkosci tak konkretnie szarpac, to nie wiem, czy na barierce nie wyladuje
Bede bardzo wdzieczny za pomoc – pierwszy raz spotykam sie z takim problemem. Chetnie udziele odpowiedzi na ewentualne pytnia.
papke