Rząd PiS pracuje nad nowym podatkiem od aut z mocnymi silnikami

Pogaduchy motoryzacyjne.

Postprzez brii » 6 gru 2018, 19:30

hak64 napisał(a):Problem z brakiem świadomości kierowców wynika nie z faktu, że mają w głębokim poważaniu instrukcję obsługi, tylko jest zasługą producentów, którzy przyzwyczajają użytkownika auta do reagowania wyłącznie na informacje wyświetlone przez komputer.

No właśnie nie – w każdej instrukcji wyraźnie pisze jak wyglądają czynności obsługowe które ma wykonywać regularnie użytkownik. Praktycznie każdy użytkownik samochodu o to zapytany robi wielkie oczy. To ludzie ogólnie mają teraz takie podejście do życia, że nic ich nie obchodzi do póki jest dobrze. Z takim podejściem co jakiś coś się dzieje źle...

hak64 napisał(a):Genialne twierdzenie. Zwalić winę na użytkownika, że nie zauważył...w niektórych nowych autach zrezygnowano nawet z bagnetu do kontrolowania poziomu oleju (przecież jest czujnik i kontrolka). Dziwne tylko, że niektórzy producenci twierdzą, że wymiana oleju jest konieczna co 30 tys km, a inni dla tego samego silnika przewidują interwał 10 tys km (Renault i Volvo). Efekt jest taki, że silnik Renault ląduje w skupie złomu po 200-300 tys km, a Volvo potrafi dociągnąć do miliona.

Tak zgadza się – wina użytkownika – w instrukcji od Renaultów jest napisane w jakich warunkach można stosować wydłużone interwały a w jakich trzeba je skrócić. Sprawa jest bardzo jasna – w naszych warunkach praktycznie zawsze trzeba używać skróconych. To, że ludzie uznają, że możliwe są dłuższe to po co się przejmować to potem mają. Swoje dokładają też lokalni dystrybutorzy. Po moim samochodzie to widzę – ASO (importer) zalecają wymianę oleju to 15 000 – 20 000km ale producent zaleca co 7 500km! Wystarczy chcieć poszukać i przeczytać.

hak64 napisał(a):Jaki masz wybór? Chyba tylko koloru i wersji wyposażenia. Ktoś kto chciałby jeździć wolnossącym nowym samochodem, pozbawionym całej zawodnej elektroniki, musiałby skorzystać z wehikułu czasu i wrócić do etapu rozwalania muru berlińskiego.
Mam na stanie Mercedesa 300SE z tamtych lat z przebiegiem bliskim miliona km (w benzynie!), auto ma wszystkie niezbędne techniczne bajery (klima, abs, elektryczne szyby, podgrzewane fotele) i jeśli przestaje działać podnoszenie szyby w drzwiach, to wymieniam bezpiecznik za 1 zł, klawisz przycisku za 40 zł, lub ewentualnie silniczek szyby z kilka stówek. Ta sama usterka w nowym aucie skutkuje koniecznością wymiany modułu komfortu lub panelu sterującego za klika a nawet kilkanaście tys. A to i tak nie wszystkie niespodzianki, bo nowym autem z uszkodzonym modułem komfortu nigdzie nie pojedziesz. Nie działa domykanie drzwi, składanie i regulacja lusterek, otwierania szyb i szyberdachu i wszystko inne, co tylko producent zechciał podłączyć do "magicznego pudełka".

Oczywiście, że masz – jest pełno samochodów z silnikami wolnossącymi, samochodów bez "zaawansowanej" elektroniki też jest trochę do wyboru ale nikt nie chce takich kupować i dlatego jest ich coraz mniej. Nikt nie dopłaci do nowego samochodu tylko dlatego, że zamiast elektronicznego modułu komfortu będzie miał tradycyjną wiązkę, złączki i przełączniki. Moduł kosztujący producenta grosze w trakcie produkcji, pozwalający sporo zaoszczędzić na okablowaniu, masie i robociźnie obniża cenę samochodu i dlatego jest powszechnie stosowany. Do tego daje dodatkową wygodę użytkownikowi poprzez automatyzację wielu rzeczy. Rezygnowanie z tego to raczej masochizm. Gdybyś miał wybór silnika wolnossącego bez elektroniki (na gaźniku) i takiego z elektroniką i wtryskiem to za Chiny Ludowe nie wziąłbyś silnika słabszego i zużywającego więcej paliwa a przynajmniej tak postępuje 99% ludzi kupujących nowe samochody.

Neonixos666 napisał(a):Mamy XXI wiek latamy w kosmos potrafimy rozszczepiać atomy a zrobienie silnika który będzie bezproblemowy jest aż takie trudne?

Ale to jest zaprzeczanie rzeczywistości – mam dane firm z ostatnich 3 dekad i kiedyś patrzałem jak wyglądały resursy flot w różnych latach. Wyraźnie widać, że im nowsze konstrukcje tym więcej kilometrów trzaskają przed sprzedażą. W latach 90-tych często sprzedawano samochody przy przebiegu ~200 000km bo powyżej się sypały (mowa o firmówkach które były ciężko traktowane), w latach 2000 często przed sprzedażą dobijały do 350 000km, po 2010 często widuję przebiegi rzędu 400 000 – 600 000km, zdarzają się nawet 700 000km w takich które śmigają dużo po Europie i mowa tu o markach które raczej słyną ze słabej jakości i zawodności. Oczywiście uczciwi handlarze skupujący te samochody potem je picują, sprzedają z przebiegiem 170 000km i stąd wrażenie, że się wszystko sypie. Oczywiście zdarzają się pojedyncze przypadki, że coś się "zesra" wcześniej grubo ale to są pojedyncze przypadki, które w czasach internetu są tak nagłaśniane, że ludzie mają wrażenie, że to norma. Mało kto wchodzi na fora i pisze co chwilę, że nic się nie dzieje. Za to jak coś się spierniczy to taki człowiek ma żal do całego świata i wszędzie pisze, szczególnie jak z jego winy nie zostanie uznane roszczenie gwarancyjne...

Neonixos666 napisał(a):Powtarzające się wady konstrukcyjne

Nadużywasz pojęcia wada konstrukcyjna – jeżeli takowa jest to masz prawo wystąpić o produkt wolny od wad.

Neonixos666 napisał(a):akcje serwisowe

To akurat jest wymagane prawem od pewnego czasu – wcześniej nie było i dlatego producenci takich akcji nie robili.

Neonixos666 napisał(a):oszczędzanie na czym się da

Nie oszukujmy się – tak było zawsze – im taniej coś się wyprodukuje tym większa marża. Jak czytam te wypowiedzi to mam przed oczami to:
kiedys.jpg


Neonixos666 napisał(a):Osiągi które są obecnie proponowane wcale nie są takie kosmiczne i były do osiągnięcia 15 lat temu.

Tak, ale to co dzisiaj jest powszechnymi osiągami wtedy było świetnymi. To co dzisiaj jest świetnymi wtedy było nieosiągalne.

Neonixos666 napisał(a):Dlaczego w nowym aucie po przejechaniu paru tysięcy tarcze i klocki są do wymiany a już nie fabryczne wytrzymują normalny okres wymiany.

To tak na serio czy trolujesz? Ja na pierwszych klockach zrobiłem już ponad 48 000km i mam ~40% jeszcze. Mój szwagier na pierwszych zrobił 60 000km. Wystarczy nie opierać stopy o pedał hamulca podczas jazdy ;) Klocki to element eksploatacyjny i trudno tu jednoznacznie coś oceniać. Co do większej trwałości klocków innych niż OEM – często są twardsze i wytrzymują więcej ale kosztem szybszego zużycia tarczy. Ja to już przerobiłem – wolę częściej zmieniać klocki niż tarcze.

Neonixos666 napisał(a):Dlaczego producent wydłuża okresy wymiany oleju skoro wiadomo że to nie wpływa na jego żywotność a wręcz szkodzi.

Producent dopuszcza dłuższe wymiany bo zakłada, że ktoś kto kupuje samochód i ma uprawnienia do jego prowadzenia potrafi także czytać i myśleć. Można wydłużać interwały ale przy określonym trybie eksploatacji.

Wiem, że narzekanie i mówienie, że kiedyś to było jest w naszej narodowej naturze ale trzeba też spojrzeć na świat trzeźwo – nie zawsze okazuje się wtedy być taki zły i nie trzeba być takim zgorzkniałym narzekaczem ;)
Trusted computing – Yes or No?

Na świecie jest 10 rodzajów ludzi: ci, którzy rozumieją liczby binarne i ci, którzy nie.
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 9 sty 2005, 22:46
Posty: 8821 (89/218)
Skąd: Częstochowa
Auto: Endek / Kupisiontes

Postprzez hak64 » 6 gru 2018, 20:56

brii napisał(a):jest pełno samochodów z silnikami wolnossącymi, samochodów bez "zaawansowanej" elektroniki też jest trochę do wyboru ale nikt nie chce takich kupować i dlatego jest ich coraz mniej.

O jakim wyborze ty mówisz? Obecne wozy bez elektroniki, to wyłącznie oferty specjalne dla miłośników off-roadu, albo auta sprowadzone z republik bananowych. To co jest oferowane u nas posiada elektronikę, w dodatku im lepsza marka, tym bardziej zaawansowane systemy. Masz rację, nikt nie kupi wozu bez zaawansowanej elektroniki, bo dostanie białej gorączki od trzeszczących plastików, gwiżdżących uszczelek i komfortu foteli porównywalnym z parkową ławką...
Ja na szczęście mam wybór, a nauczony zawodnością służbowego superba (kiedyś była Astra, Kia i Hyundai), wyjeżdżam na wczasy ponad trzydziestoletnim mercem klasy "S", zaś jadąc na ryby, czy polowanie, pakuję zadek w pełnoletnią Mareę Weekend i nie muszę się martwić że mi pies "odrobinę" błotka wniesie, czy zadrapie tapicerkę w bagażniku.
brii napisał(a):uczciwi handlarze, skupujący te samochody potem je picują, sprzedają z przebiegiem 170 000km i stąd wrażenie, że się wszystko sypie. Oczywiście zdarzają się pojedyncze przypadki, że coś się "zesra" wcześniej grubo ale to są pojedyncze przypadki, które w czasach internetu są tak nagłaśniane, że ludzie mają wrażenie, że to norma.

Taaa. A uczciwi producenci, chwalą się wszem i wobec, że wypuścili na rynek silnik 1,4 TSI 170 KM, w którym po 50 tys km trzeba wymieniać tłoki z powodu wypalonych dziur, albo że pompa paliwa zrobiona jest z gównolitu, co skutkuje zasyfieniem opiłkami układu paliwowego i unieszkodliwieniem wtryskiwaczy.
W kwestii moich wyborów, to podejrzewam, że kolejnym moim autem do jazdy – jak to u nos godają –"na beztydziyń", będzie poczciwy mietek W124 w kombiku, albo zacne Audi 100 Avant z rzędową piątką 2,5 TDI najchętniej z napędem na 4 łapy. Trochę potrwa, zanim znajdę odpowiedni egzemplarz, ale wydatek rzędu 30 tys zł za wóz w stanie kolekcjonerskim jest i tak korzystniejszą opcją, niż zakup jednorazówki.
Miłego dnia
Forumowicz
 
Od: 26 gru 2015, 09:08
Posty: 414 (1/16)
Auto: Mercedes 300SE

Postprzez brii » 6 gru 2018, 21:14

hak64 napisał(a):będzie poczciwy mietek W124 w kombiku

Powodzenia – mój wujek przez dekady marzył o takim samochodzie. Sprawił sobie w końcu wymarzony egzemplarz za grubą kasę z 300TD i 4Matic. Był mega zadowolony i twierdził, że współczesna motoryzacja to jedno wielkie łajno. Ten stan trwał trochę ponad rok. Teraz dosłownie dziękuje bóstwu które wyznaje, że udało mu się ten samochód opchnąć bez straty. Posypał głowę popiołem i z radością eksploatuje współczesne Mondeo z gównolitu. Te antyki to pojazdy dobre dla ludzi którzy doskonale wiedzą czego chcą i liczą się z powrotem do lat 80-tych ze wszystkimi tego konsekwencjami, przy czym to nie są czyste lata 80-te – mają domieszkę zużycia i 40 lat na karku ;)
Trudno jest się przyznać do błędu i nie brnąć dalej udając, że ma się wszystko jest OK, tym większy szacunek mam do wuja. Taki pojazd jako rozrywka czy hobby będzie super, ale jako alternatywa dla normalnego samochodu szybko wyjdzie bokiem.
Trusted computing – Yes or No?

Na świecie jest 10 rodzajów ludzi: ci, którzy rozumieją liczby binarne i ci, którzy nie.
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 9 sty 2005, 22:46
Posty: 8821 (89/218)
Skąd: Częstochowa
Auto: Endek / Kupisiontes

Postprzez hak64 » 6 gru 2018, 21:26

brii napisał(a):Teraz dosłownie dziękuje bóstwu które wyznaje, że udało mu się ten samochód opchnąć bez straty.

Mnie to nie martwi. Na klasyki popyt się zwiększa, a ich wartość stale rośnie – w przeciwieństwie do "nówek"...
Forumowicz
 
Od: 26 gru 2015, 09:08
Posty: 414 (1/16)
Auto: Mercedes 300SE

Postprzez brii » 6 gru 2018, 21:27

Wartość sentymentalna i wartość w sensie przechowywania kapitału pewnie tak, ale wartość użytkowa i praktyczność niekoniecznie.
Trusted computing – Yes or No?

Na świecie jest 10 rodzajów ludzi: ci, którzy rozumieją liczby binarne i ci, którzy nie.
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 9 sty 2005, 22:46
Posty: 8821 (89/218)
Skąd: Częstochowa
Auto: Endek / Kupisiontes

Postprzez child » 6 gru 2018, 22:44

brii napisał(a):
child napisał(a):A może po prostu wybierają to, co mają do wyboru? Ludzie kupują samochód, bo mają taką potrzebę – jeśli nie ma dostępnego ich wymarzonego samochodu, to zaciskają zęby i kupują to, co jest dostępne (poza marginalnymi przypadkami, gdy ktoś rzeczywiście może długo czekać na swój wymarzony samochód).

Wybór jak najbardziej jest, ale jeżeli komuś nie chce się szukać albo poczekać to oznacza to nic innego jak to, że mu nie zależy i świadomie wybiera to co wybiera.
Samochodu nie kupuje się jak bułek – nie trzeba zaciskać zębów, że akurat nie ma kajzerek i trzeba brać bagietkę bo się zdechnie z głodu. Można samochód zamówić pół roku wcześniej i poczekać.


Raczysz żartować – pół roku to czekasz na prawie każdy samochód, jak chcesz konkretną konfigurację, a nie to, co mają na stanie.
O jakim wyborze w ogóle mówisz? Są nowe benzyny bez GPF i bez turbo? Ile ich jest poza Mazdą? Możesz dostać nowy samochód bez systemu start/stop, albo przynajmniej z możliwością prostego wyłączenia go na stałe? Możesz kupić sobie samochód bez połowy funkcji "obsługi kabiny" wepchanej w piąte podmenu systemu inforozrywki?

Chyba, że mówisz o wyborze koloru :P Ja tak naprawdę tutaj też jest bida, Mazdy zielonej nie kupisz ;)

child napisał(a):Jeśli ludzie wybierają to, co uważają, to powiedz mi, ilu świadomie wybiera auto słabej jakości?

Moim zdaniem ogrom – przytłaczająca większość klientów jako główne kryteria przy wyborze bierze pod uwagę cenę i wygląd a na resztę leje sikiem prostym bo ich nie obchodzi co będzie za 10 lat z tym pojazdem.


– patrzenie na cenę to nie to samo co "świadomy wybór słabej jakości"
– wysoka cena bynajmniej nie oznacza obecnie wysokiej niezawodności
– problemy z samochodami (również tymi marek premium) zaczynają się znacznie wcześniej niż po 10 latach, a często zaraz po wyjechaniu z salonu

Dlaczego zatem producenci mają iść w super jakość? Mogliby ale pojazdy byłby droższy a klient nie chce za to zapłacić – wniosek prosty – to klient wybiera a nie "księgowy dyktuje" – tak działa wolny rynek.


Uwielbiam tego typu argumenty – inny podobny to "handlarze kręcą liczniki, bo klienci chcą mieć niskie przebiegi, więc to wina klienta, że handlarze kręcą liczniki" <lol>

Producenci nie idą w super jakość, bo to kosztuje, a oni chcą zarabiać jak najmniejszym kosztem. Jak potem to oszczędzanie na jakości wychodzi bokiem, to zwalają na klientów albo próbują przemilczeć sprawę. Ewentualnie walą karkołomne teorie, że ludzie pragną niskiej jakości – ostatnio był szum w kwestii jakości produktów w Polsce a w Niemczech: producent proszku twierdził, że w Polsce proszek jest mniej skoncentrowany, bo ludzie pragną sypać go dużo <glupek2> To jest dokładnie to samo, jak twoje twierdzenie, że ludzie świadomie wybierają niską jakość.

child napisał(a):I teraz pytanie – jaki procent nabywców w ogóle interesuje ta emisja? Chodzi mi o to, że jesteśmy formatowani w określone ramy ustalane przez porąbanych ekologistów i inne lobby i wybór mamy tak naprawdę bardzo niewielki.

Powiem Ci, że ja na przykład zwracałem na to uwagę bo im mniejsza emisja tym lepiej dla mojego portfela i samopoczucia (byłoby lepiej dla zdrowia gdyby wszyscy tak robili). Pewna część ludzi zwraca na to uwagę, bo ma pewną świadomość i szacunek do otaczającego świata ale większość ma to gdzieś – woli lans i "prestiż" a tego w tabelkach nie ma więc je ignorują.


Sam piszesz, że większość ma gdzieś – a jednak producenci pchają te swoje tabelki i nalepki zużycia CO², gdzie się tylko da. Czyżby jednak producenci nie robili wyłącznie tego, czego oczekują klienci? A może nawet czasem postępują wbrew ich oczekiwaniom? :>

Co do niewielkiego wyboru – naginasz rzeczywistość – jak najbardziej wybór mamy wielki – bez problemów można kupić samochód który będzie palił 4l/100km jak i samochód który będzie palił >20l/100km.


Oczywiście, bo ja pisałem o zużycia paliwa i do tego sprowadza się wielki "wybór" dostępnych samochodów <glupek2>

Pisałem na górze tego posta – są takie rzeczy, które wszyscy (lub prawie wszyscy) producenci wpychają i w najlepszym razie musisz się nieźle napałować, żeby ich uniknąć, a w najgorszym nie masz żadnego wyboru.

Dopisano 7 gru 2018, 00:10:

brii napisał(a):
hak64 napisał(a):Problem z brakiem świadomości kierowców wynika nie z faktu, że mają w głębokim poważaniu instrukcję obsługi, tylko jest zasługą producentów, którzy przyzwyczajają użytkownika auta do reagowania wyłącznie na informacje wyświetlone przez komputer.

No właśnie nie – w każdej instrukcji wyraźnie pisze jak wyglądają czynności obsługowe które ma wykonywać regularnie użytkownik. Praktycznie każdy użytkownik samochodu o to zapytany robi wielkie oczy. To ludzie ogólnie mają teraz takie podejście do życia, że nic ich nie obchodzi do póki jest dobrze. Z takim podejściem co jakiś coś się dzieje źle...


A kiedy ludzie mieli inne podejście?

Być może ludzie olewają te czynności obsługowe, bo są z <dupa> wzięte? Instrukcja mojej Mazdy mówi o sprawdzaniu co tydzień wszystkich płynów, w tym układu wspomagania sprzęgła, o którego istnieniu dowiedziałem się teraz, jak tą instrukcję przestudiowałem. Do tego sprawdzanie stanu akumulatora również co tydzień... Jak ma to zwykły użytkownik robić – polizać klemy? hahaha

hak64 napisał(a):Genialne twierdzenie. Zwalić winę na użytkownika, że nie zauważył...w niektórych nowych autach zrezygnowano nawet z bagnetu do kontrolowania poziomu oleju (przecież jest czujnik i kontrolka). Dziwne tylko, że niektórzy producenci twierdzą, że wymiana oleju jest konieczna co 30 tys km, a inni dla tego samego silnika przewidują interwał 10 tys km (Renault i Volvo). Efekt jest taki, że silnik Renault ląduje w skupie złomu po 200-300 tys km, a Volvo potrafi dociągnąć do miliona.

Tak zgadza się – wina użytkownika – w instrukcji od Renaultów jest napisane w jakich warunkach można stosować wydłużone interwały a w jakich trzeba je skrócić. Sprawa jest bardzo jasna – w naszych warunkach praktycznie zawsze trzeba używać skróconych. To, że ludzie uznają, że możliwe są dłuższe to po co się przejmować to potem mają. Swoje dokładają też lokalni dystrybutorzy. Po moim samochodzie to widzę – ASO (importer) zalecają wymianę oleju to 15 000 – 20 000km ale producent zaleca co 7 500km! Wystarczy chcieć poszukać i przeczytać.


To może jednak producent i jego przedstawiciel, czyli ASO powinni dbać o trwałość swoich produktów, jak to jest przyjęte w przypadku innych dziedzin (przychodzą mi do głowy np. rowery)? Kupuje sobie zwykły człowiek samochód i w salonie mówią mu o wymianie oleju co 15 kkm – to co, on ma szukać, czy zalecenia producenta są takie same? On chce (i słusznie) dostać poprawne informacje od ludzi, od których kupił samochód. Pamiętaj, że samochód jest tylko jedną z dziedzin życia – jak w innych sprawach będzie robił taką rozkminę, to mu życia nie starczy...

hak64 napisał(a):Jaki masz wybór? Chyba tylko koloru i wersji wyposażenia. Ktoś kto chciałby jeździć wolnossącym nowym samochodem, pozbawionym całej zawodnej elektroniki, musiałby skorzystać z wehikułu czasu i wrócić do etapu rozwalania muru berlińskiego.
Mam na stanie Mercedesa 300SE z tamtych lat z przebiegiem bliskim miliona km (w benzynie!), auto ma wszystkie niezbędne techniczne bajery (klima, abs, elektryczne szyby, podgrzewane fotele) i jeśli przestaje działać podnoszenie szyby w drzwiach, to wymieniam bezpiecznik za 1 zł, klawisz przycisku za 40 zł, lub ewentualnie silniczek szyby z kilka stówek. Ta sama usterka w nowym aucie skutkuje koniecznością wymiany modułu komfortu lub panelu sterującego za klika a nawet kilkanaście tys. A to i tak nie wszystkie niespodzianki, bo nowym autem z uszkodzonym modułem komfortu nigdzie nie pojedziesz. Nie działa domykanie drzwi, składanie i regulacja lusterek, otwierania szyb i szyberdachu i wszystko inne, co tylko producent zechciał podłączyć do "magicznego pudełka".

Oczywiście, że masz – jest pełno samochodów z silnikami wolnossącymi,


Jakie to samochody?

samochodów bez "zaawansowanej" elektroniki też jest trochę do wyboru


Jakie to samochody? I mówię o normalnych osobówkach, a nie terenówkach czy ciężarówkach.

ale nikt nie chce takich kupować


Albo producentom jest wygodniej ich nie produkować i lecieć po najmniejszej linii oporu.

i dlatego jest ich coraz mniej. Nikt nie dopłaci do nowego samochodu tylko dlatego, że zamiast elektronicznego modułu komfortu będzie miał tradycyjną wiązkę, złączki i przełączniki. Moduł kosztujący producenta grosze w trakcie produkcji, pozwalający sporo zaoszczędzić na okablowaniu, masie i robociźnie obniża cenę samochodu i dlatego jest powszechnie stosowany. Do tego daje dodatkową wygodę użytkownikowi poprzez automatyzację wielu rzeczy. Rezygnowanie z tego to raczej masochizm.


W takim razie pytanie – skoro producent tak cudownie zaoszczędza dzięki tym nowym modułom, to dlaczego to nie jest tanie dla właściciela samochodu? Dlaczego musisz bulić kupę kasy za te wszystkie moduły? Dlaczego pompka spryskiwaczy reflektorów do Mazdy 3 BM kosztuje normalnie 1000 zł? Co za kosmiczna technologia jest w tym elemencie?

Gdybyś miał wybór silnika wolnossącego bez elektroniki (na gaźniku) i takiego z elektroniką i wtryskiem to za Chiny Ludowe nie wziąłbyś silnika słabszego i zużywającego więcej paliwa a przynajmniej tak postępuje 99% ludzi kupujących nowe samochody.


Jest jeszcze kwestia niezawodności, która ostatnio idzie tak jakby trochę "w poprzek".

Neonixos666 napisał(a):Dlaczego w nowym aucie po przejechaniu paru tysięcy tarcze i klocki są do wymiany a już nie fabryczne wytrzymują normalny okres wymiany.

To tak na serio czy trolujesz? Ja na pierwszych klockach zrobiłem już ponad 48 000km i mam ~40% jeszcze. Mój szwagier na pierwszych zrobił 60 000km. Wystarczy nie opierać stopy o pedał hamulca podczas jazdy ;) Klocki to element eksploatacyjny i trudno tu jednoznacznie coś oceniać. Co do większej trwałości klocków innych niż OEM – często są twardsze i wytrzymują więcej ale kosztem szybszego zużycia tarczy. Ja to już przerobiłem – wolę częściej zmieniać klocki niż tarcze.


Sorry, ale gadasz bzdury takie same jak ASO:
– tarcze się kończą po 40 kkm? "Trzeba nie wjeżdżać rozgrzanymi tarczami w kałuże". Nieważne, że nie wjeżdżam i że w innych samochodach tarcze mi starczają na przynajmniej 2 razy większy przebieg.
– klocki z gównolitu znikają po 30 kkm? "Widocznie zbyt agresywnie pan hamuje". Nieważne, że uwielbiam jak najmniej używać hamulca i że w innych samochodach klocki mi starczają na przynajmniej 2 razy większy przebieg.

Może zanim zaczniesz się bez sensu mądrzyć, to poczytaj odpowiednie wątki na forum w działach SkyActive. Ludzi szlag trafia z tymi hamulcami, ale widocznie po kupnie nowych Mazd wszyscy się oduczyli prawidłowo hamować...

Neonixos666 napisał(a):Dlaczego producent wydłuża okresy wymiany oleju skoro wiadomo że to nie wpływa na jego żywotność a wręcz szkodzi.

Producent dopuszcza dłuższe wymiany bo zakłada, że ktoś kto kupuje samochód i ma uprawnienia do jego prowadzenia potrafi także czytać i myśleć.


Tak, producent zakłada również, że taki człowiek ma nieograniczony czas wolny, który lubi poświęcać na studiowanie sprzecznych informacji technicznych pochodzących z różnych źródeł, a następnie na zbieranie ich do kupy celem dojścia w końcu do odpowiedzi na pytanie "to jak często ja mam w końcu wymieniać ten olej" :P

Producent zakłada również, że jak użytkownikowi ASO powie jakąś bzdurę, to człowiek ten będzie potrafił to wychwycić, bo przecież nie po to są przedstawiciele producenta, żeby przedstawiać klientom wiarygodne informacje...
Obrazek
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 9 gru 2013, 18:27
Posty: 1570 (49/93)
Skąd: Brzezina
Auto: BM '13
NB '00
b: EC '97
b: BK '07

Postprzez Bigbluee » 7 gru 2018, 07:13

Ze Tobie chcialo sie z nim dyskutowac :D
Normalnie jakbym czytal siebie tyle ze mi juz przeszlo pisanie elaboratów wiec dziekuje za wyręczenie. Leci plus <spoko> Co do klocków to w Xantii (tarcza 288) wymienilem je raz. Przejechaly 60k km i doszly do polowy. Potem sprzedalem auto. Znajac przypadki kolegow z forum cytrynki gdzie miekkie klocki, palily sie na autostradzie przy hamowaniu awaryjnym to podziekowalem. Polecono mi Ferodo. Najlepsze klocki ever a przy okazji spokoj na autostradzie. One wlasnie po 60k km mialy polowe okladziny. Jak czytam ze nowe auto ma klocki na 40k km to naprawde smiech na sali.
Mój 2.0 Pb jest taki sam jak Wasz 2.0 Pb :)
Forumowicz
 
Od: 23 lut 2016, 12:50
Posty: 795 (5/49)
Skąd: Poznań
Auto: Volvo S80 2.0 PB+LPG

Postprzez nemi » 7 gru 2018, 07:33

Jakie auta mają klocki na 40.000 km? Chodzi o zwykłą eksploatację? Ja swoim przejechałem 45.000 prawie i przy każdej wymianie opon zerkam jak wygląda sytuacja. I że naprawdę niewiele ubywa.

child napisał(a):Jakie to samochody?

Nie śledzę rynku na bieżąco, ale do głowy przychodzi mi Hyundai, KIA, Toyota, Suzuki, Fiat chyba wciąż ma coś w ofercie. Do tego marki premium.

Abstrahując od całej dyskusji trochę się dziwię strachowi przed silnikami turbo. Dobre 25 lat temu (a może i wcześniej) Saab, Volvo i VW stosowali silniku turbo z powodzeniem, wiele z nich jeździ do dzisiaj. A technologia może jednak odrobinę poszła do przodu?

Inna rzecz to stosowanie maleńkich silników z turbo – współczesny 1.2 ma osiągi silnika 1.8 poprzedniej generacji, przy typowej jeździe pali też mniej, na pewno też jest mniej trwały i szybciej trafi na złom. Ale to już oddzielna dyskusja ;)
ObrazekObrazek
Forumowicz
 
Od: 21 sie 2004, 13:20
Posty: 7386 (95/248)
Skąd: Warszawa

Postprzez child » 7 gru 2018, 08:22

Bigbluee napisał(a):Ze Tobie chcialo sie z nim dyskutowac :D


To dlatego:
Obrazek
:)

Polecono mi Ferodo. Najlepsze klocki ever a przy okazji spokoj na autostradzie. One wlasnie po 60k km mialy polowe okladziny. Jak czytam ze nowe auto ma klocki na 40k km to naprawde smiech na sali.


W mojej Mazdzie 3 BM na początku były Ferodo i wytrzymały 42k :| Tyle samo tarcze...

Dopisano 7 gru 2018, 09:30:

nemi napisał(a):Jakie auta mają klocki na 40.000 km? Chodzi o zwykłą eksploatację? Ja swoim przejechałem 45.000 prawie i przy każdej wymianie opon zerkam jak wygląda sytuacja. I że naprawdę niewiele ubywa.


Mazdy :( Tak, chodzi o zwykłą eksploatację. Jak wyżej – u mnie po 45 kkm to już było zarówno po tarczach jak i po klockach. W dziale M3 BM nie jestem wyjątkiem ani nawet rekordzistą.

Ciekawostka – przy 120 kkm jestem na trzecim komplecie klocków i tarcz z przodu (jakoś tak razem się je wymienia ;)), a z tyłu mam jeszcze oryginały.

child napisał(a):Jakie to samochody?

Nie śledzę rynku na bieżąco, ale do głowy przychodzi mi Hyundai, KIA, Toyota, Suzuki, Fiat chyba wciąż ma coś w ofercie. Do tego marki premium.


Ale np. Hyundai i Kia mają w ofercie "jakieś" silniki niedoładowane, najczęściej słabe i w najbiedniejszych wersjach. Wybór jest bez porównania mniejszy niż doładowanych.

Abstrahując od całej dyskusji trochę się dziwię strachowi przed silnikami turbo. Dobre 25 lat temu (a może i wcześniej) Saab, Volvo i VW stosowali silniku turbo z powodzeniem, wiele z nich jeździ do dzisiaj. A technologia może jednak odrobinę poszła do przodu?

Inna rzecz to stosowanie maleńkich silników z turbo – współczesny 1.2 ma osiągi silnika 1.8 poprzedniej generacji, przy typowej jeździe pali też mniej, na pewno też jest mniej trwały i szybciej trafi na złom. Ale to już oddzielna dyskusja ;)


Przecież to dokładnie o to chodzi – małe gówienka dopędzane turbinami, żeby toto w ogóle jechało... Nie mam nic przeciwko turbo jako takiemu (poza tym, że to dodatkowa część wymagająca odpowiedniej eksploatacji), moim marzeniem jest obecny SkyActive-G 2.5 turbo – ponoć naprawdę daje czadu :D Zamiast tego mam w drugim samochodzie uturbione 1.6 THP o kulturze pracy traktora ;)
Obrazek
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 9 gru 2013, 18:27
Posty: 1570 (49/93)
Skąd: Brzezina
Auto: BM '13
NB '00
b: EC '97
b: BK '07

Postprzez piwo » 7 gru 2018, 09:04

fakt faktem ze coraz wiecej robi sie aut o bardzo malej pojemnosci 3 cylindrowych i o sporych mocach. czy to dobrze? na pewno koszty eksploatacji nie beda tanie. ja osobiscie moge powiedziec ze silnik w nowym fiat punto 1,4 wytrzymal 15tys do regulacji plytkami zaworow bo juz nierowno pracowal (jeden zawor sie podparl). po 30tys znow wymagal regulacji zaworow. i tak co 15tys mimo ze producent zaleca co 30tys km. no ale fakt zgodzic sie ciezko ze kiedys auta byly mniej problematyczne choc sa pewne egzemplarze z zlotych lat 90tych ktore sa kosmicznie dobre i wytrzymuja kosmiczne przebiegi bez psucia wiekszego (leksusy niektore, hondy acord czy inne podobne). obecnie ciezej znalesc jakis konkretny model ktory wytrzyma 300tys km upalania . niestety obecna epoka jest pelna aut typu skoda fabia 3 cylindry 1,2 turbo ktore po 30tys wymagaja regeneracji turbin, wymiany intercoolera wodnego ktory lubi pekac, wypalone zawory i tym podobne dziwne jakies przeboje. chcialbym aby powstal obecnie choc jeden model odporny na wszelkie uzytkowanie (mial odcinke tak ustawiona jaka rzeczywiscie wytrzymuje silnik, mial zabezpieczenia termiczne by silnik nie padal po paru tysiacach km jazdy z zimnym silnikiem, mial przeglady ustawiane tak by silnik zyl dlugo, skrzynie mial taka ktroa sie nie rozpada i nie zgrzyta po paru tysiacach km itd itd.
Jak mi ten samochód podnosi adrenalinę. Wy też się trzęsiecie jak wychodzicie z auta? Bo mnie drżą ręce i cały jakiś roztrzęsiony. Jednak brak kontroli trakcji, napęd na tył to męska rzecz. Jazda w poślizgu i cięcia łuków jest to niesamowita sprawa. Tyle bym w tym aucie chciał zmienić, ale jak wysiadam z niego jestem mega szczęśliwy. Może nie warto nic zmieniać...
http://www.youtube.com/watch?v=ZhyGC3jSvik&feature=player_embedded
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 13 lut 2005, 12:05
Posty: 4165 (129/101)
Auto: Opel Speedster 2001r. B207r, 850kg, LSD, RWD, home made TCS
1/4: 13,806s;
tor Poznań: 1m48,8s

Mazda 3 BM 2014r.
Fiat Punto 1,4LPG 2017r.

Postprzez hak64 » 7 gru 2018, 09:09

Nie ma się co rozwodzić nad wyższością Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocnymi, bo problem leży gdzie indziej i wcale nie jest podyktowany troską o czyste powietrze. To producenci "w trosce" o "dobro" klienta oferują mu produkt, który nie wymaga "brudzenia sobie rączek". Samochody są tak konstruowane, by potencjalnym domorosłym mechanikom uniemożliwić jakiekolwiek naprawy. Tu warto wspomnieć o wymianie żarówki, wymagającej zdjęcia zderzaka, filtra powietrza, zbiornika płynu spryskiwaczy, czy nadkola. Przy czym każdy z elementów wymaga użycia innego zestawu kluczy, a na koniec okazuje się, że operacja wymaga kodowania. Zmuszają posiadacza auta do kupna całej piasty (produkują wyłącznie nierozbieralne), pomimo, że zużyło się tylko łożysko. Tym sposobem pan Kowalski wydaje na naprawę, nie kilkadziesiąt zł, ale kilkaset za samą piastę i drugie tyle, za wymianę. Takie przykłady "troski" o klienta można mnożyć w nieskończoność.
Forumowicz
 
Od: 26 gru 2015, 09:08
Posty: 414 (1/16)
Auto: Mercedes 300SE

Postprzez tadziol » 7 gru 2018, 09:32

brii napisał(a):Powodzenia – mój wujek przez dekady marzył o takim samochodzie. Sprawił sobie w końcu wymarzony egzemplarz za grubą kasę z 300TD i 4Matic. Był mega zadowolony i twierdził, że współczesna motoryzacja to jedno wielkie łajno. Ten stan trwał trochę ponad rok. Teraz dosłownie dziękuje bóstwu które wyznaje, że udało mu się ten samochód opchnąć bez straty.


Ahhh...pewnikiem kupił od dziadka w niemcowni co to tylko raz na tydzień do Aldika kursował.A jak już pocisł mietka do Polski to po nocach dzwonił silnika posłuchać... <lol>
Wybacz ripostę,ale pewnie nie miałeś nigdy W 124 i stąd Twoje stanowisko. Szanowny wujek może miał pecha,zdarza się. W tamtych latach samochody też brały udział w kolizjach,albo były eksploatowane niewłaściwie.
Osobiście miałem W124 260E silnik chyba M103.Miał prawie 300 kkm przelotu i 16 lat,jeździłem nim ze cztery lata.Nie zrobiłem w tym czasie żadnej naprawy.Wymieniałem olej i filtry,to wszystko.Nawet żarówka się nie chciała spalić....
Współczesny samochód po takim przebiegu i w takim wieku eksploatacyjnym jest co najmniej po dwóch remontach silnika,ma wymienione całe zawieszenie i diabli wiedzą co jeszcze.
W W124 producent nie przewidywał nawet wymiany oleju w tylnym moście.
Ma rację Neo....666 dzisiejsze auta są z gównolitu.
Obrazek
Avatar użytkownika
Firma
 
Od: 28 cze 2005, 18:13
Posty: 3217 (6/142)
Skąd: Katowice
Auto: Mazda6 GY
RF7J & V-Tech Box,CX-7 L3-VDT,BJ RF4F

Postprzez Bo_Lo » 7 gru 2018, 10:03

Mazda nawet potrafila takie robic.Gdyby nie ruda to wiekszosc by pewnie jeszcze jezdzila.Osobiscie mam premacy 1.8 benzyne i nie widze nastepcy dla tego auta.Jest mega wygodne,pali rozsadne ilosci paliwa ,nie psuje sie nic i ma wszystko czego od auta rodzinnego oczekuje.Dla mnie szczytem wyposazenia jest automatyczna klima ,abs i tcs i to wszystko w tym aucie jest,może dołożę grzane pupy ale to raczej dla małzonki.Cala reszta tego rlektroshitu jest mi w aucie niepotrzebna.Na wiosne ogarne blache (koncowki ptogow i mocowanie tylnego wózka) i pewnie auto zostanie z nami na kolejne 5 lat.Oczywiście moglaby byc lrpiej wygluszona,miec lepsze audio itp ,ale to wszystko moge sobie dołożyć sam o zadne moduły komfortu nie są mi do tego potrzebne.
Jednym z przedstawicieli takiej starej dobrej szkoly jest ...Fiat sedici/suzuki sx4
Prosty wydajny silnik 1.6 120hp,bezobslugowy i bezawaryjny system dolaczanego 4x4,wyposazenie wystarczające,spalanie i dynamika bez zastrzezen.Kolega ma takiego od nowosci,jest istnym katem samovhodowym,cxy to +30 cxy -30 odpala i od razu pelen ogien na tłoki.Ma go 4 lata,codziennie po 40-60km robi.Jeszcze nic sie nie zepsulo,a tarcze i klocki wymienial dopiero w tym roku przy 61kkm,chic tarcze jeszcze by mogly zostac na kolejny zestaw klocków.

Dopisano 07 gru 2018 11:04:

Jezdze z nim codziennie i to auto nie wykazuje zadnego zużycia.Gdyby mialo wiekszy bagaznik byloby następcą premacy.
Boźe,daj mi cierpliwość,bo jak mi dasz siłę,to ich wszystkich rpzp...le
Godzilla is coming...
Avatar użytkownika
Koordynator Zlotów
 
Od: 5 lis 2007, 18:59
Posty: 4357 (416/198)
Skąd: Poznań
Auto: bylo:
BF,BG,BJ,subaru impreza
jest:
Mazda Premacy 03'FP,323f BA BP :D

Postprzez tadziol » 7 gru 2018, 10:19

Bo_Lo napisał(a):Mazda nawet potrafila takie robic

Zgadzam się.Dlatego napisałem :
tadziol napisał(a):Współczesny samochód

tadziol napisał(a):dzisiejsze auta


Jak zaczynałem przygodę z obsługą i naprawą Mazdy,to na przeglądy i naprawy przyjeżdżały modele GC,GD,BF,BG,a GE to jeszcze był na gwarancji.Trwałe autka choć nie pozbawione wad.Ale na pewno trwalsze od dzisiejszych.
Do teraz śmigają po drogach.
Obrazek
Avatar użytkownika
Firma
 
Od: 28 cze 2005, 18:13
Posty: 3217 (6/142)
Skąd: Katowice
Auto: Mazda6 GY
RF7J & V-Tech Box,CX-7 L3-VDT,BJ RF4F

Postprzez child » 7 gru 2018, 10:46

piwo napisał(a):chcialbym aby powstal obecnie choc jeden model odporny na wszelkie uzytkowanie (mial odcinke tak ustawiona jaka rzeczywiscie wytrzymuje silnik, mial zabezpieczenia termiczne by silnik nie padal po paru tysiacach km jazdy z zimnym silnikiem, mial przeglady ustawiane tak by silnik zyl dlugo, skrzynie mial taka ktroa sie nie rozpada i nie zgrzyta po paru tysiacach km itd itd.


O to to <spoko>

Mam nadzieję, że silniki SkyActive (przynajmniej benzynowe) spełniają te warunki, bo nie słychać o tym, żeby się sypały, ale musimy poczekać jeszcze parę lat, żeby się o tym przekonać. Za to ze skrzyniami już gorzej.
Obrazek
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 9 gru 2013, 18:27
Posty: 1570 (49/93)
Skąd: Brzezina
Auto: BM '13
NB '00
b: EC '97
b: BK '07

Postprzez Matthew90 » 7 gru 2018, 10:51

Zanim kolega nie przełożył mi silnika w Xedosie na 2.5 z Probe to jeździłem nim z wywaloną uszczelką pod głowicą. Wywaliłem tylko termostat i przestał się grzać, tyle że miałem zimno w kabinie i to w zimę:) z taką usterką już go kupiłem za grosze. Na tym silniku jeździłem rok zanim zdecydowałem się na swap i dalsze inwestycje w samochód. Zaraz stuknie mu 26 lat i mimo, że dalej nie jest pozbawiony wad, to wiem że w każdej chwili wsiadam i jadę na drugi koniec Polski albo i dalej. No ale fakt, nie pali 5 litrów jak dzisiejsze a 10-12 :) Alternator mi padł zaraz po urlopie prawie 2 tys. km. Padł na amen jak po powrocie do domu chciałem nim jechać – nie w trasie. W trasie już wymiękał, ale nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy bo kontrolka akumulatora nie świeciła. Auto było trochę słabsze i nie świeciły się wszystkie kontrolki na desce po przekręceniu kluczyka. Babcia ma Dacie Sandero kilkuletnią, alternator już musiała wymieniać.
Jak będą te dzisiejsze auta robić takie super wytrzymałe, to zniknie rynek wtórny bo po powiedzmy 8-10 latach takie auto nie będzie się już nadawało do dalszej eksploatacji. Myślę, że o to może chodzić. Samochody będą kupować tylko Ci, których stać na nowe, ewentualnie kilkuletnie.
Jakie było zdumienie znajomego ojca jak w którąś zimę nie mógł odpalić swojego nowego merca, a ojciec SpaceStara w dieslu odpalał od strzała.
Dziś nie ma łańcuchów rozrządu na 200-300 tys. jak nie więcej, tylko łańcuszki o wytrzymałości pasków albo i krótszej. Więc nie wiem co tu porównywać w ogóle.
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 27 maja 2015, 15:22
Posty: 458 (0/2)
Skąd: Jaworzno
Auto: Mazda 626 GF 2.0 136 KM 99',
Chrysler 300M 3.5 V6 260 KM 01'

Postprzez Riki » 7 gru 2018, 11:03

W124 super wóz – zgadam się z Tadziolem ale tylko na słoneczne niedziele do kościoła. Generacji nie oszukamy. Nowe auta to kupy jakościowe – fakt... jednak jazda nimi to trochę inna liga.
GD było super ale 20lat temu. Sam nie jeżdżę nową 6 GLką ale jeśli jesteśmy przy maździe to GH vs GF to już jest przepaść nie mówiąc o starszych generacjach.
Dusza i trwałość to jedno ale użytecznośc na co dzień i bezpieczeństwo – drugie :) Do mnie przemawia coraz bardziej ten drugi parametr. Jak będzie mnie stać to chętnie nabędę R129 ale nie na odwrót.

ps.
jak ktos dziś szuka bezawaryjnego dynamicznego auta to trzeba kupić TESLĘ ;) Polecam. Inna liga.
mazparts.pl
Avatar użytkownika
Firma
 
Od: 29 sty 2004, 20:48
Posty: 5579 (2/1)
Skąd: Warszawa
Auto: RX8 04r powered by Gronek

Postprzez hak64 » 7 gru 2018, 11:26

Riki napisał(a):ak ktos dziś szuka bezawaryjnego dynamicznego auta to trzeba kupić TESLĘ Polecam. Inna liga.

Chyba na głowę upadłeś. Raz, cena zakupu. Dwa, koszty serwisowania (najbliższy serwis Berlin, albo Wiedeń). Trzy awaryjność. Może to tylko moje spostrzeżenia, ale pewien znajomy biznesmen użytkuje kolejną (chyba trzecią z rzędu, ale jak twierdzi ostatnią) Teslę (obecnie model X 90D ) i wóz częściej stoi w serwisie, niż jest użytkowany. Dawno zrobiłby użytek ze swoich prawników, gdyby nie fakt, że serwis odwiedza w ramach napraw gwarancyjnych i dostaje auto zastępcze (także Teslę).
Forumowicz
 
Od: 26 gru 2015, 09:08
Posty: 414 (1/16)
Auto: Mercedes 300SE

Postprzez Riki » 7 gru 2018, 12:02

hak64 napisał(a):Chyba na głowę upadłeś. Raz, cena zakupu. Dwa, koszty serwisowania


No tak.. nie stać mnie to powiem, że to bez sensu.

hak64 napisał(a):Trzy awaryjność.

Patrząc na wozy spalinowe o porównywalnych osiągach....

hak64 napisał(a):Może to tylko moje spostrzeżenia, ale pewien znajomy biznesmen

Może. Nie wiem. Znam grono użytkowników, jeździłem różnymi modelami i mam inne zdanie.
mazparts.pl
Avatar użytkownika
Firma
 
Od: 29 sty 2004, 20:48
Posty: 5579 (2/1)
Skąd: Warszawa
Auto: RX8 04r powered by Gronek

Postprzez Neonixos666 » 7 gru 2018, 14:15

Żeby nie było to nie chwale jak to kiedyś było super a teraz bee tylko żałuje tego ze motoryzacja nie uczy się i nie rozwija opierając się na tym co był dobre a poprawiając co było źle. Na siłę szukają dziury w całym i zmieniają to co było dobre na gorsze. Lubie nowinki technologiczne, lubię nowe rozwiązania i metody ale fajnie jak są rozwinięciem i ulepszeniem co za tym idzie osiągnięcia wcześniejsze nie poszły w piach. Tyle lat rozwijania motoryzacji, technologi budowy silników jak i podzespołów a i tak są babole że hej. Chcą wprowadzić coś nowego to niech to przetestują a nie wciskają ludziom i zobaczymy co będzie a klient traci czas i nerwy. Dlaczego sukces 1.9 TDI nie przelano na 2.0 TDI gdzie wad miał sporo i potem poprawki goniły poprawki. Dlaczego pancerne DiTD nie zacierało się a już RF5C tak? a wystarczyło tylko dołożyć CR. Po co rozrządy są na paskach, łańcuchach jak koła zębate najlepiej się sprawują bo są bez obsługowe. Nie mam jakieś awersji do nowych aut ale niech producenci się zastanowią czy to dobry kierunek czy marnowanie tego na co przez lata pracowali.
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 9 wrz 2009, 23:21
Posty: 8925 (37/190)
Skąd: Szczytno
Auto: Grand Scenic III PHII R9M

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Moderator

Moderatorzy Moto