Ostatnio mialem niemila przygode, ktos mi srubokretem otworzyl bagaznik i zakosil glosniki...
Efekt (poza brakiem glosnikow) jest taki, ze mam niedzialajacy zamek od bagaznika. Jako, ze juz wczesniej mialem rozwalona wkledke od strony kierowcy (ktorej nigdy nie mialem czasu wymienic) zostalem sie teraz z jednym dzialajacym zamkiem – od strony pasazera (drzwi kierowcy i bagaznik da sie otworzyc tylko od wewnatrz).
A teraz gwozdz programu:
Szukalem wkladek do mojej Madzi po roznych sklepach, niestety wlasciwie nigdzie nie sa dostepne (a jak juz sa, to tylko do drzwi, ale bez bagaznika). Zastanawiam sie, czy w tej sytuacji jezdzic po szrotach i szukac dzialajacych wkladek albo do kompletu, albo pozniej poprzerabiac je pod moj kluczyk czy moze lepiej zamontowac centralny na pilota, a wkladki odlaczyc? Warto instalowac centralny do 20letniego samochodu? I czy ktos ma jakies doswiadczenia, co wyjdzie taniej?