Dowcipy

Coś dla zabicia czasu – zjawiska śmieszne i ciekawe.

Postprzez XsiX » 22 paź 2003, 21:37

Wczesny poranek , wies, dom , obok chlew. Z domu wychodzi rolnik
Zenek ( 2 dnowy zarost , podkrazone oczy, rece jak bochny ,
kufajka, gumofilce, berecik z antenka ) powolnym krokiem idzie
przez blotniste podwórko do chlewu. Z chlewu dochodza pierwsze
niepewne pokwikiwania. Zenek podnosi wiadro z pomyjami i wchodzi
do srodka , wszystke swinie kwicza i tlocza jak najblizej.
Nalewa pomyje do koryta – swinie w spazmach , pelen entuzjazm ,
kwik nie do wytrzymania. Zenek przez chwile stoi i patrzy sie na
nie z lekko zazenowanym usmiechem. powoli odwraca sie i wraca do
domu. W domu zdejmuje kufajke i pdchodzi do szczernialego
kawalka lustra wiszacego nad miska , przygladza tluste wlosy i
patrzy sie na swoje odbicie... w koncu mruczy do siebie:
– [tiiit], co one takiego we mnie widza???
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 20 paź 2003, 08:33
Posty: 2022 (0/3)
Skąd: Konin / wlkp.
Auto: CA KF '92 MTX

Postprzez Markiz » 23 paź 2003, 05:51

:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 20 paź 2003, 08:53
Posty: 670
Skąd: Lublin
Auto: Mazda 323 BG BP & 626 GE FS & 626 GF FS

Postprzez laptop » 23 paź 2003, 17:38

Wyciag z przepisów regulujących korzystanie z uczelnianych urządzeń sanitarnych:

1. Do korzystania z sanitariatów ma prawo każdy student bez wzgledu na wyznanie
i rasę.
2. Studenci do lat 16 mogą korzystać z klozetów tylko pod opieką profesora.
3. Student jest zobowiazany do trafiania swoimi odchodami na specjalny podest
w muszli klozetowej.
4. Narobienie obok bedzie karane.
5. Uzytkownik klozetu jest zobowiazany do posiadania specjalnej szczotki ryzowej
i używania jej.
6. Pierwszeństwo do korzystania z kabin mają studenci przed kolokwium oraz osoby
z rostrojem zolądkowym.
7. W kabinie wolno przebywac do 1 minuty 30 sekund.
8. Nie wolno puszczać glośnych bąków. Odglos bąka powinien brzmiec: pfff....
Głosność bąka max. 50dB. Smród w miarę możliwości ograniczyć.
9. Nie wolno wrzucać palących się petów do kibli.
10. Na terenie sanitariatow obowiazuje bezwzględny nakaz zachowania ciszy.
11. Nie ploszyć bakterii w muszlach klozetowych. Polów ryb zabroniony.
12. Żetony na papier toaletowy są do nabycia w sekretariacie uczelni.
13. Zabrania sie korzystania z muszli klozetowych przy braku wody w instalacji.
14. W pow. sytuacji używac wiaderko.
15. Wyżej wzmiankowane naczynie opróżniać przez okno po stronie zawietrznej AGH.
16. Student korzystajacy z sanitariatów powinien być zawsze wesoły oraz powinien
pomagać kolegom. Obsługa życzy owocnego pobytu!!!!!

przewodniczacy
dr W.C. Piker
Forumowicz
 
Od: 21 paź 2003, 21:21
Posty: 33
Skąd: Sieradz
Auto: Premacy 1.8 101km 2002r

Postprzez MarcinS » 24 paź 2003, 00:31

Drogi serwisie tecniczny!
W ubieglym roku zmienilam CHLOPAKA 5.0 na MEZA 1.0 i zauwazylam znaczny spadek wydajnosci dzialania, w szczegolnosci w aplikacjach KWIATY i BIZUTERIA, ktore dzialaly bez zarzutu w CHLOPAKU 5.0 . Dodatkowo MAZ 1.0 odinstalowal kilka bardzo wartosciowych programow takich jak ROMANS 9.5 i ZAINTERESOWANIE 6.5, a w zamian zainstalowal niechciane PILKA NOZNA 5.0 i BOKS 3.0. ROZMOWA 8.0 nie dziala zupelnie, a aplikacja SPRZATANIE DOMU 2.6 po prostu zawiesza system. Uruchamialam KLOTNIE 5.3 aby naprawic problem, ale bezskutecznie. Desperatka.

Droga Desperatko!
Na wstepie pragniemy zwrocic Twoja uwage, iz CHLOPAK 5.0 jest pakietem rozrywkowym, podczas gdy MAZ 1.0 jest systemem operacyjnym. Sprobuj wprowadzic komende: C:\\MYSLALAM_ZE_MNIE_KOCHASZ sciagnac LZY 6.2 oraz zainstalowac WINE 3.0. Jesli wszystko zadziala jak powinno, MAZ 1.0 powinien automatycznie wlaczyc aplikacje BIZUTERIA 2.0 i KWIATY 3.5. Pamietaj jednak, iz naduzywanie aplikacji moze doprowadzic MEZA 1.0 do wystapienia bledu GROBOWA CISZA 2.5 lub PIWO 6.1. PIWO 6.1 jest bardzo nieprzyjemnym programem, ktory moze wlaczyc plik GLOSNE_CHRAPANIE.MP3 Cokolwiek bys robila, pamietaj jednak, zeby nie instalowac TESCIOWEJ 1.0! Nie probuj tez instalowac nowego programu CHLOPAK. To nie sa wspolpracujace aplikacje i zniszcza MEZA 1.0. Sumujac, MAZ 1.0 jest wspanialym programem, ale ma ograniczona pamiec i nie moze szybko wlaczac nowych funkcji. Musisz przemyslec mozliwosc zakupu dodatkowego oprogramowania dla poprawienia pamieci i wydajnosci. Ja osobiscie polecam GORACE JEDZENIE 3.0 l
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 23 paź 2003, 23:04
Posty: 144
Skąd: Skarland
Auto: 323F BJ 1,8 16V '99

Postprzez Globy » 24 paź 2003, 21:11

Hehe, swietne :D
Klubowicz
 
Od: 24 paź 2003, 21:02
Posty: 9888 (0/3)
Skąd: Warszawa
Auto: C140 M120

Postprzez Carrrlos » 26 paź 2003, 09:27

więcej więcej takich proszę, fajne :D
Forumowicz
 
Od: 21 paź 2003, 20:49
Posty: 543
Skąd: W-wa

Postprzez panstasio » 28 paź 2003, 11:35

nio [tiiit] gratuluje fantazji i pomyslowosci hhehhehe
coś ciekawego?? tylko co??
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 28 paź 2003, 09:07
Posty: 411
Skąd: Legionowo
Auto: myszowate 626-twsknie;MX6 ;)

Postprzez michal_krakoof » 30 paź 2003, 23:31

Siedzą w celi: nekrofil, sadysta, pedofil, zoofil i masochista. Nagle zoofil mowi
-ale bym se wyruchal kotka
-ale takiego malego- dodal pedofil
-a potem wyrwali bysmy mu nozki- dodal sadysta
-a jak by sie wykrwawil na smierc to ja go jeszcze raz- powiedzial nekrofil
-miau- mruknal masochista
_________________

Zajaczek i niedzwiadek poginaja przez las. Ida sobie, ida az w pewnym momencie zajaczek stwierdza ze musi udac sie na strone.
Oddalil sie nieznacznie i mis slyszy:
– raz....dwa... trzy... cztery.... piec... szesc...siedem....
Wrac a, a mis pyta:
– Te zajac, ja rozumien ze robienie siku to bardzo zajmujace zajecie ale jeszcze nigdy nie slyszalem zeby ktos przy tym liczyl??? Poco ci to?
– Bo widzisz misiu to jest tak ja jestem perfekcjonista i wszystko musi miec swoja kolejnosc. Dlatego wszystko numeruje, albo licze. I tak:
na 1. odpinam futerko
na 2. wyciagam fiucika
na 3. odciagam skorke
na 4. sikam
na 5. naciagam skorke
na 6. chowam fiucika
na 7. zapinam futerko.
Misiowi pomysl sie nawet spodobal i po pewnym czasie tez poszedl na strone i zajaczek uslyszal: raz... dwa... trzy... cztery...
piec .. trzy....piec...
trzy... .piec....
trzy....piec. ..
[url=http://www.mirent.pl]Wypożyczalnia samochodów MIRent[/url]
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 21 paź 2003, 12:58
Posty: 310
Skąd: Kraków
Auto: Obecnie – BMW e91 330XD
Obecnie – Mazda 3 BK 1.6 d 109 KM
– Subaru Legacy IV (moja)
– Mazda 323F (BJ) 2.0 Sportive (niqsmx3)
– Mazda 323F (BA) 2.0 GT
– Mazda MX-3 K8 (moja)

Postprzez Globy » 8 lis 2003, 17:01

Pani kichneła na lekcji, a Jasiu odpowiedzial jej "Na szczescie". Pani do Jasia:
– Jasiu, nie mowi sie "na szczescie", tylko na zdrowie.
– Na szczescie, ze pani ryja nie rozwalilo.

...

Na wsi zyla sobie kochajaca sie, 4-osobowa rodzinka. Jedyna zywicielka rodziny byla krowa, ktora dawala mleko. Pewnego dnia mama obudzila sie pierwsza i poszla do stodoly krowke wydoic. Co widzi – krowa niezywa, flaki sie walaja, wszedzie krew. Z rozpaczy obwiazala sobie szyje lina i powiesila sie. Druga wstala corka. Zauwazyla, ze nie bylo mamy, wiec poszla do stodoly. Patrzy – wszedzie pelno krwi, krowa zdechla, matka wisi, wiec postanowila popelnic samobojstwo i przebila sie widlami. Potem wstal ojciec. Poszedl do stodoly, zobaczyl to wszystko, przerazil sie, wzial wedke i postanowil isc na ryby odreagowac. Zlapal zlota rybke.
– Spelnie jedno twoje zyczenie, jak mnie wypuscisz.
– W takim razie chcialbym sobie wybzykac ladna panienke.
Rozebral sie, rybka zamienila sie w piekna dziewczyna. Zaczeli robotke i nagle zlapal go atak serca i umarl. Jako ostatni wstal synek. Udal sie do stodoly, zobaczyl co slychac, patrzy – wedki nie ma, stary na rybach. Poszedl nad rzeke, a tu ojciec lezy niezywy, a jakas zlota rybka skacze po trawie. Wzial ja do reki, a ona mowi:
– Wypusc mnie prosze, spelnie jedno twoje zyczenie.
– A nie bedziesz jak krowa?

...

Pewna tesciowa miala 3 zieciow. Postanowila sprawdzic, jak bardzo ja kochaja. Pojechala do pierwszego i udala, ze wpadla do studni. Na wszelki wypadek zabezpieczyla sie lina. Zaczela krzyczec:
– Ratunku, wpadlam do studni!
Ziec przyszedl i wyciagnal ja ze studni. Rano wstaje, patrzy, a na podworku stoi Maluch ze wstazka z napisem "Kochanemu zieciowi – tesciowa".
Sytuacja sie powtarza u drugiego ziecia. Tesciowa wchodzi do studni, przewiazuje sie lina i krzyczy. Ziec ja wyciaga, a nastepnego dnia znajduje na podjezdzie Poloneza z napisem "Kochanemu zieciowi tesciowa".
Wreszcie przyszedl czas na trzeciego ziecia. Tesciowa weszla do studni i krzyczy, a ziec podszedl i obcial line, tesciowa utopila sie. Rano wstaje i patrzy, a na podworka nowa Mazda i napis – "Kochanemu zieciowi TESC".
Klubowicz
 
Od: 24 paź 2003, 21:02
Posty: 9888 (0/3)
Skąd: Warszawa
Auto: C140 M120

Postprzez Globy » 27 gru 2003, 22:51

Elegancko ubrana kobieta weszla do ekskluzywnego salonu Daewoo.
Od razu jej uwage przyciagnal piekny, czarny, blyszczacy, sportowy
Matiz II. Wsród szumu klimatyzacji i kojacych dzwieków muzyki w
salonie podeszla do samochodu, otworzyla drzwi i nachylila sie nad fotelem obitym czarnym miekkim welurem. Kiedy go delikatnie dotknela,
nagle... niespodziewanie... wymknal jej sie glosny pierd!
Wyraznie zawstydzona szybko sie wyprostowala i obrócila sie, zeby sprawdzic czy ktos tego nie uslyszal! Okazalo sie, ze caly czas tuz za jej
plecami stal sprzedawca.
– W czym moge pani pomóc? – zapytal z grobowa mina.
Kobieta szybko rzucila pytanie, aby zatuszowac wpadke:
– Ile kosztuje ten samochód?
– Jesli spierdziala sie pani tylko dotykajac go, to po uslyszeniu
ceny z pewnoscia sie pani zesra.
Klubowicz
 
Od: 24 paź 2003, 21:02
Posty: 9888 (0/3)
Skąd: Warszawa
Auto: C140 M120

Postprzez Globy » 13 lut 2004, 18:30

> > W trakcie egzaminu jeden ze studentów poprosił o otwarcie okna.
> > Profesor stwierdził:
> > – Okno można otworzyć, orłów nie ma , nie wyfruną.
> > Po egzaminie, gdy już wszyscy wychodzili, ten sam student spytał:
> > – Oooo? Pan profesor też drzwiami?
> > ********************
> > Pewien student miał egzamin pisemny. Siedział sobie w ostatnim
> > rzędzie więc mógł spokojnie pisać. W pewnej chwili usłyszał za plecami:
> > – Pss...! Masz pierwsze?
> > – Mam.
> > – To daj! – student przepisał zadanie i podał do tyłu.
> > Po chwili znów słyszy:
> > – Pss...! Masz drugie?
> > – Mam.
> > – To daj! – student znowu przepisał zadanie i podał do tyłu.
> > Po kilku minutach zza pleców:
> > – Pss...! Masz trzecie?
> > – Mam!
> > – To daj! – sytuacja się powtórzyła.
> > Po chwili student słyszy zza pleców cichy, stłumiony głos:
> > – Zdał Pan, poproszę o indeks.
> > ********************
> > Na egzaminie profesor pyta studenta, gdzie znajduje się serce.
> > – W klatce piersiowej – odpowiada student.
> > – Niezbyt dokładnie – komentuje profesor – serce znajduje się w
> > osierdziu.
> > Na to student:
> > – Gdyby mnie zapytano, gdzie jest pan profesor, to co mam
> > odpowiedzieć -na sali czy w koszuli?
> > I zdał.
> > ********************
> > Profesor przerywa wykład i zwraca się do studentów siedzących w
> > ostatnim rzędzie:
> > – Kategorycznie zabraniam rozwiązywania krzyżówek podczas moich
> > wykładów!!!
> > Na to ktoś z sali:
> > – Czy na tle rebusów ma pan podobne kompleksy?
> > ********************
> > O czwartej nad ranem u profesora dzwoni telefon. Profesor odbiera i
> > słyszy:
> > – Śpisz?
> > – Śpię – odpowiada zaspany profesor.
> > – A my się w mordę jeszcze uczymy!!!
> > ********************
> > Pppanie ppprofffesorze, czczy pppijany ssstudent może u ppana
> > zzzdawać egzammmin?
> > – Jeśli wszystko umie, to tak.
> > – Umie, umie. Chhchłooopaki, wwwnoście Ssstefana!!!
> > ********************
> > Rozmawiają dwie studentki:
> > – Którego wolisz: Pawła czy Karola?
> > – A który przyszedł?
> > ********************
> > Z pamiętnika studenta:
> > Poniedziałek: Jestem głodny!
> > Wtorek: Jestem głodny!!!
> > Środa: Jestem głodny!!!
> > Czwartek: Huuuuuraa!!! Dostałem stypendium!!!
> > Piątek: Nic nie pamiętam.
> > Sobota: Nic nie pamiętam.
> > Niedziela: Jestem głodny!!!
> > ********************
> > Po wielu nieudanych próbach zdania egzaminu, student Polibudy kupuje
> > trzy butelki wódki i idzie do profesora, wyciąga butelki i mówi:
> > – Trzy za trzy.
> > Na co profesor odpowiada:
> > – Nie ma sprawy. Biorę dwie za dwa.
> > ********************
> > Na egzaminie z chemii profesor pyta studenta:
> > – Może opisze mi pan rtęć?
> > – Rtęć ogrzewana do wysokich temperatur rozkłada się. Z Hg powstaje
> > H, czyli atomowy wodór, który jako bardzo lekki unosi się do
> > wyższych partii atmosfery...
> > – A co w takim razie pozostaje?
> > – Aaa pozostaje "g" i "g" to jest... eeee... Wiem! Stała grawitacji i
> wynosi
> > ona około 9.81 metra na sekundę kwadrat...
> > ********************
> > Na egzaminie z fizyki profesor pyta studentkę:
> > – Co znaczy symbol mmHg?
> > Studentka po chwili namysłu odpowiada:
> > – Podwójna masa razy wodór razy przyśpieszenie ziemskie.
> > ********************
> > Podczas zajęć laboratoryjnych studentka pyta profesora:
> > – Panie profesorze, a dlaczego transformator buczy ?
> > Profesor po zastanowieniu odpowiada:
> > – Jakby pani miała 50 okresów na sekundę, to też by pani buczała!
> > ********************
> > Dzwoni jegomość do akademika:
> > – Czy można z Maryśką?
> > – Z nimi wszystkimi można.
> > ********************
> > Jakie są trzy największe kłamstwa studenta?
> > – Od jutra nie piję;
> > – Od jutra się uczę;
> > – Dziękuję, nie jestem głodny...
> > ********************
> > Pewien profesor mówi do studentów:
> > – Proszę zadawać pytania. Nie ma głupich pytań, są tylko głupie
> > odpowiedzi. Na to jeden ze studentów:
> > – Co się stanie, jeśli stanę obiema nogami na szynach tramwajowych,
> > a rękoma chwycę się przewodu trakcji? Czy pojadę jak tramwaj?
> > ********************
> > Student zdaje egzamin. Nie idzie mu byt dobrze i profesor daje mu
> > ostatnią szansę:
> > – Nich mi Pan powie, ile jest żarówek w tym pomieszczeniu?
> > Student szybko policzył i mówi:
> > – Dziesięć!
> > Na to profesor:
> > – A właśnie, że jedenaście!
> > I wyciąga jedenastą żarówkę z kieszeni.
> > Na poprawce sytuacja się powtarza. Student znowu słabo odpowiada i
> > dostaje ostatnią szansę:
> > – Niech mi Pan powie, ile jest żarówek w tym pomieszczeniu?
> > Student na to:
> > – Jedenaście!
> > Profesor:
> > – A właśnie, że nie! Dziś nie mam żarówki w kieszeni!
> > A student na to:
> > – Ale ja mam!
> > ********************
> > Bóg postanowił sprawdzić we wrześniu, co też porabiają studenci.
> > Zesłał więc na ziemię anioła, ten posprawdzał i wraca z raportem:
> > – Studenci medyka się uczą, studenci uniwerka piją, studenci
> > polibudy piją.
> > Następną kontrolę zrobił w listopadzie:
> > – Studenci medyka ryją, studenci uniwerka powoli zaczynają się uczyć,
> > studenci polibudy piją.
> > Styczeń:
> > – Studenci medyka kują, aż huczy, studenci uniwerka ryją, studenci
> > polibudy piją.
> > Początek sesji. Anioł wraca z ziemi i mówi:
> > – Panie Boże, studenci medyka ryją dzień i noc, studenci uniwerka
> > ryją dzień i noc, studenci polibudy się modlą.
> > A Bóg na to:
> > – I ci właśnie zdadzą!
> > ********************
> > Przed egzaminem profesor wyraźnie zapowiedział, że egzamin będzie
> > trwał dokładnie dwie godziny i ani chwili dłużej. Jeśli ktoś nie odda
> > swojej pracy w ciagu dwóch godzin, to pózniej ona i tak już nie zostanie
> > przyjęta. Profesor rozdał pytania, egzamin się rozpoczął. Po godzinie
> wbiegł
> > do sali zdyszany student, przeprosił za spóźnienie i poprosił o kartkę z
> > pytaniami.
> > – Przecież i tak już pan nie zdąży! – stwierdził profesor.
> > – Zdążę! – odpowiedział student, wziął pytania, usiadł i zaczął pisać.
> > Po kolejnej godzinie profesor pozbierał prace (oddali wszyscy oprócz
> > spóznionego studenta) i zabrał się do poprawiania. Spózniony student
> > natomiast kontynuował pisanie, a po godzinie podszedł do profesora i
> > chciał położyc swoją pracę na stosie pozostałych.
> > – Nie przyjmę panu tej pracy, jest już za pózno – zaprotestował
> > profesor.
> > – Czy pan wie KIM ja jestem? – ze złością zapytał student.
> > – Niewiele mnie to obchodzi.
> > – ALE CZY PAN WIE KIM JA JESTEM?
> > – Nie mam pojęcia.
> > – To dobrze – stwierdził student, po czym zrzucił wszystkie prace na
> > podłogę, swoją wepchnął w środek i wyszedł.
> > ********************
> > W przepełnionym tramwaju siedzi blady, siny, wymęczony student. Pod
oczami
> > sine cienie, przez lewą rękę przewieszony płaszcz.
> > Wsiada staruszka. Student ustępuje jej miejsca i łapie się uchwytu.
> > Staruszka siada, ale zaniepokojona przygląda się studentowi:
> > – Przepraszam, młody człowieku! To bardzo ładnie, że zrobił mi pan
> > miejsce, ale pan tak blado wygląda. Może pan chory? Może... niech
> > lepiej pan siada. Nie jest panu słabo?
> > – Ależ nie, nie! Niech pani siedzi. Ja tylko, widzi pani, jadę na
> > egzamin, a całą noc się uczyłem, bo mam średnią 4,6 i chcę ją utrzymać.
> > – No to może da mi pan chociaż ten płaszcz do potrzymania?
> > – A, nie! Nie mogę! Zresztą to nie jest płaszcz. To kolega. On ma
> > średnią 5.0.
> > ********************
> > Studenci wybrali się na egzamin. Czekają pod drzwiami sali, nudzi im
> > się, więc zaczynają się bawić indeksami – czyj indeks zatrzyma się
> > bliżej ściany. Tylko, że jednemu to nie wyszło zbyt dobrze, bo zamiast w
> > ścianę, trafił indeksem pod drzwi do sali, w której siedział
egzaminator.
> > Przeraził się okrutnie, ale za chwilę indeks wyleciał z powrotem.
Otwiera,
> > patrzy, a tu ocena z egzaminu: 4.0! Ucieszył się, więc koledzy
postanowili
> > wrzucać dalej. Kolejny dostał 3.5, następny 3.0. W tym momencie zaczęli
> się
> > zastanawiać... Kolejna ocena wydawała się dosyć jednoznaczna (2.5 nie
> > wchodziło w grę). Wreszcie jeden postanowił zaryzykować. Wrzuca
indeks...
> > Czeka... Nagle otwierają się drzwi, staje w nich egzaminator i mówi:
> > – Piątka za odwagę!
> > ********************
> > Uniwersytet Warszawski, wydział biologii, egzamin z botaniki.
> > Student siedzi już prawie godzinę i idzie mu coraz gorzej. Profesor
> > postanowił dać mu ostatnią szansę:
> > – No więc zadam panu ostatnie pytanie. Jak pan odpowie, dostaje pan
> > trójkę, jak nie, to pan oblał. No więc niech pan mi powie, ile jest
> > liści na tym drzewie? – powiedział profesor wskazując za okno.
> > Student myśli... patrzy na drzewo... znowu myśli, wreszcie mówi:
> > – Pięć tysięcy osiemset czterdzieści dwa!
> > – A skąd pan to wie?! – pyta profesor.
> > – Aaaaa, to już jest drugie pytanie...
> > ********************
> > Egzamin z medycyny – z rozpoznawania narządów. Na stole przed
> > egzaminatorami skrzynka z otworem na rękę. W niej narządy do
> rozpoznawania.
> > Wchodzi pierwszy student, wkłada rękę, rozpoznaje nerkę, wyjmuje ją,
> dostaje
> > 5, wychodzi. Wchodzi drugi, grzebie, grzebie, w końcu rozpoznaje serce,
> > wyjmuje, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi trzeci, grzebie, grzebie, nie może
> nic
> > rozpoznać, w końcu mówi:
> > – Kiełbasa!
> > – Panie, jaka kiełbasa, czyś pan zwariował?!
> > – No przecież mówię, że kiełbasa.
> > – Proszę wyjąć.
> > Student wyjmuje ze skrzynki kiełbasę. Zakłopotani egzaminatorzy
> > postanawiają dać mu w końcu 5, student wychodzi, po czym jeden
> > egzaminator mówi do drugiego:
> > – Panie docencie, czym myśmy wczoraj tą wódkę zagryzali?!
Klubowicz
 
Od: 24 paź 2003, 21:02
Posty: 9888 (0/3)
Skąd: Warszawa
Auto: C140 M120

Postprzez slazat » 26 maja 2004, 19:49

Mnie to normalnie rozbawiło na maxa :D.......coś na poprawienie humoru!

Dlaczego zwolniłem swoja sekretarkę..? (opowiesc autentyczna inspirowana protokolem rozprawy z pewnej sprawy rozwodowej )
Dwa tygodnie temu były moje czterdzieste urodziny, ale jakby
nikt tego nie zauważył. Miałem nadzieję, że rano przy sniadaniu żona
złoży mi życzenia, może nawet będzie miała jakis prezent .. Nie powiedziała nawet "czesc kochanie", nie mówiac już o życzeniach. Myslałem, że chociaż dzieci beda pamiętały – ale zjadły sniadanie, nie odzywajac się ani słowem.
Kiedy jechałem do pracy, czułem się samotny i niedowartosciowany. Jak tylko wszedłem do biura, sekretarka złożyła mi życzenia urodzinowe i od razu poczułem się dużo lepiej – ktos pamiętał. Pracowałem do drugiej. Około drugiej sekretarka weszła i powiedziała: – Dzisiaj jest taki piękny dzień, w dodatku są pana urodziny, może zjemy gdzies razem obiad?
Zgodziłem się – to była najmilsza rzecz, jaka od rana usłyszałem.
Poszlismy do cudownej restauracji, zjedlismy obiad w przyjemnej atmosferze i wypilismy po lampce wina. W drodze powrotnej do biura sekretarka powiedziała: – Dzisiaj jest taki piękny dzień. Czy musimy wracać do biura? Własnie.
Ona..:)
No to chodzmy do mnie – zaproponowała .
U niej wypilismy jeszcze po lampce koniaku, porozmawialismy chwilę,
a ona zaproponowała: Czy nie masz nic przeciwko temu, jesli pójdę do
sypialni przebrać się w cos wygodniejszego?
Jasne – zgodziłem się bez wahania;)
Poszła do sypialni, a po kilku minutach wyszła.........niosąc tort urodzinowy razem z moja żoną, dziećmi i tesciową:D
Wszyscy spiewali "Sto lat" :) ............a ja [tiiit], siedziałem na kanapie... ... w samych skarpetkach!
Pozdrawiam :) Slazat
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 10 maja 2004, 18:19
Posty: 53
Skąd: Łódzkie
Auto: Mazda 626GE Comprex 94r.

Postprzez oscar » 2 cze 2004, 23:44

Na dworcu PKP policjant podchodzi do kasy i prosi o bilet do Koluszek:
– Normalny? – pyta kasjerka.
– A co, wygladam na idiote?


Do studenta siedzacego w parku na lawce podchodzi policjant.
– Co pan robi na tej lawce?
– Kontempluje.
– Jak ci przyloze w morde, to zaraz bedziesz prosto plul!


Policjant zatrzymuje pijanego kierowce:
– Dmuchnij pan !!!
– A gdzie boli ???


Wieczorem zona pyta policjanta:
– Wziales prysznic?
– No tak! Ile razy cos zginie, zawsze jest na mnie!


– Franek! Sprawdz czy w naszym radiowozie dziala lewy kierunkowskaz – mowi milicjant do kolegi.
– Dziala... nie dziala... dziala... nie dziala...


Placi pani mandat – mowi dwoch policjantow, zatrzymujac samochod, jadacy z nadmierna predkoscia.
– A czy nie moglabym zaplacic w naturze?
– Co to znaczy "w naturze"?
– No , wiecie, musialabym zdjac majtki i wam dac ...
Policjant odwraca się do kolegi i pyta:
– Potrzebne ci sa majtki?
– Nie !
– Mnie tez nie...
<B><font color="blue">Błękit Wrocławia ----MX3 </font color> <B6-DOHC></B>
Avatar użytkownika
Początkujący
 
Od: 16 maja 2004, 22:52
Posty: 11
Skąd: Wrocław
Auto: MX3 '96 1.6 16v (108ps????)

Postprzez Krasnal » 3 cze 2004, 01:07

A może taki klubowy :
Pyt.: Czy wiecie jaka jest definicja "mieszanych uczuć"??

Odp.: Mieszane uczucia są wtedy, gdy Twoja teściowa wypada z drogi w przepaść prowadząc Twoją Madzie
Nie czuć, że przyspiesza – tylko jakoś inni stoją zamiast jechać
V6 – no more questions...
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 27 maja 2004, 19:02
Posty: 611
Skąd: Pruszków
Auto: 323F (BA) – 2.0 V6 GT

Postprzez Dubus » 11 cze 2004, 19:51

Strudzony Arab zajezdza do oazy i skarzy sie kowalowi:
– Moj wielblad strasznie wolno biega. Co robic?
Kowal do praktykantow:
– Na warsztat go!
Chlopcy stawiaja wielblada na warsztacie, a kowal dwoma ceglami uderza
zwierze po jego narzadach. Wielblad zbiega z warsztatu i gna przed siebie jak
szalony.
– Jak ja go teraz dogonie? – martwi sie Arab.
– Na warsztat go! – wola kowal.
Pozdrawiam :)
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 10 mar 2004, 20:04
Posty: 93 (0/1)
Skąd: Bergen op Zoom
Auto: 626 GE 1.8i '95

Postprzez b2 » 12 cze 2004, 17:12

Pani w przedszkolu postanowiła z okacji dnia dziecka zrobić konkurs z nagrodami, kazała więc podopiecznym przynieść swoje domowe zwierzątka i pokazać, jakie umieją sztuczki. Najciekawsza oczywiście zwycięży...Zosia przyniosła kotka...Rzucała mu kłebek wełny a kotek bawił się kłębkiem, skakał, kulał go – po prostu pysznie.
Mały Kazio przyszedł z psem, któremu rzucał patyk a psina go zręcznie aportowała. Też pysznie – stwierdziła przedszkolanka.
– A co masz dla nas, Jasiu? – zapytała.
-węża – odpowiedział mały Janek
– a co on potrafi?
– zaraz pokaże – to powiedziawszy Jasio wziął zwierzę, chwycił za "ogon" i zaczął kręcić sobie nad głową (jak szalikiem na meczu :)). szybciej i szybciej...
Zdumiona przedszkolanka prosi, by przestał, bo zwierze się męczy...Jasiu tylko na to
– zaraz będzie sztuczka – i jeb wężem o ścianę, raz i drugi i trzeci, i potem znowu kręcenie nad głową...z węża zaczęło wydobywać się złowieszcze "SZSZSZSZSZSZSZSZ............''
– Jasiu przestań katować to zwierzę!!! – krzyczy zbulwersowana przedszkolanka, na to Jasiu, że zaraz będzie sztuczka, jeszcze trochę. I znów jeb wężem o ścianę, i raz i drugi i trzeci. Zaczął go wyginać, przeciągać z całej siły sobie po plecach, splatać, na koniec znowu kręcić...z węża coraz głośniejsze "SZSZSZSZSZSZSZ..........."
– Jasiu dość !!! i w tym momencie jasiu po raz kolejny walnął zwierzakiem o podłogę...wąż na to "SZSZSZSZSZSZ.....", "SZSZSZSZSZSZSZSZSZSZSZ...."
...............SZSZSZSZSZŁA DZIEWECZKA DO LASECZKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 1 lut 2004, 16:33
Posty: 1098 (1/1)
Skąd: Warszawa
Auto: 08 GH 2.5 Dynamic Sport

Postprzez Dubus » 12 cze 2004, 19:39

Mówi jedna blondynka do drugiej:
– Wiesz, dostałam hemoroidy.
– Tak ? A gdzie ?
– W pupie !
– Dobra ! Jak kupię coś fajnego, też ci nie powiem gdzie !
Pozdrawiam :)
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 10 mar 2004, 20:04
Posty: 93 (0/1)
Skąd: Bergen op Zoom
Auto: 626 GE 1.8i '95

Postprzez Xionc » 15 cze 2004, 15:28

siedzą dwie blondynki i bawią się klockami.
przyszła trzecia i spuściła im wodę ;–)
Pozdrawiam,
Xionc Krzysztof :)
Moja 323 BG GT '89 Myszata
Instalacja Kina Domowego Warszawa – zapraszam do mojego brata.
statusTest
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 2 cze 2004, 22:25
Posty: 2478 (5/25)
Skąd: Warszawa
Auto: Mazda6 2.0 '08

Postprzez _MarSs_ » 17 cze 2004, 09:08

Siedzi sobie gosc na rybach, w pewnym momencie ma branie. Wyciaga, a tam taka niewielka zlota rybka. Przyjrzal sie jej i stwierdzil, ze taka malizna to on sobie glowy nie bedzie zawracal i juz chce ja wrzucic o wody, gdy nagle rybka sie odzywa:
– Czekaj! Ja jestem zlota rybka i spelnie Twoje zyczenie.
– Wiesz co, ale ja juz mam wszystko o czym mozna tylko marzyc, wiec dzieki, ale Cie wrzuce do wody.
– Nie, tak nie moze byc, tradycji musi stac sie zadosc. Sluchaj postawie Ci taka chate, ze ludzie w promieniu 100 km beda Ci zazdroscic.
– Kiedy ja juz mam taka chate !
– No to dam Ci bryke jakiej nikt w Polsce nie ma.
– Tez juz mam taka !
Rybka chwile sie zastanawia i pyta:
– A jak z Twoim zyciem seksualnym, tzn. jak czesto to robisz ?
– Ze dwa razy w tygodniu.
– To ja Ci zalatwie, ze bedziesz mial dwa razy dziennie !
– Eee tam, ksiedzu nie wypada .

-----------------

Po przeszło czterdziestu latach pracy w zawodzie listonosza przyszedł czas
na emeryturę. Okoliczni mieszkańcy, każdy na swój sposób, postanawiają
podziękować mężczyźnie za wieloletnią pracę. Kiedy przychodzi do pierwszego
domu, otrzymuje czek na sto złotych. W kolejnym domu dostaje pudełko
kubańskich cygar,w trzecim – butelkę drogiej whisky. Kiedy dochodzi do
czwartegodomu, drzwi otwiera piękna, skąpo odziana blondynka.
Zaprasza go do środka, zaciąga do sypialni i tam uprawiają seks przez
godzinę. Potem kobieta przygotowuje królewski posiłek, a na koniec podaje
kawę z banknotem dziesięciozłotowym pod filiżanką.
Zaciekawiony listonosz pyta blondynkę:
– To, co pani dla mnie zrobiła, było wspaniałe, ale po co ta dycha?
Kobieta wyjaśnia mu:
– Zastanawialiśmy się z mężem, jaką niespodziankę panu
zrobić w ostatnim dniu pracy i mąż powiedział:
"Pieprz go... Daj mu dychę".
– No, a posiłek wymyśliłam sama!

---------------

Malzenstwo jedzie pociagiem. Oprocz nich w przedziale Anglik czyta gazete.
Zona wyciaga kanapki... jedza. Po chwili mowi do meza:
– Ty, znasz angielski... poczestuj go.
Maz traca Anglika i zagaja:
– A sandwich?
– No, thanks.
Jada... kobieta wyciaga termos...
– Ty, moze on sie herbaty napije?
Maż:
– A cup of tea?
– No, thanks.
Jada... kobieta mowi:
– Ty, ale my jestesmy niewychowani... tyle czasu jedziemy razem i się nie przedstawilismy... przedstaw nas natychmiast.
Maz traca Anglika:
– My wife....
Anglik odwrocil wzrok... popatrzyl...:
– No, thanks!!!
Pozdrawiam

_MarSs_ {626 Cronos 2.0 95}
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 14 gru 2003, 13:33
Posty: 80
Skąd: Legionowo
Auto: Mazda 626 2.0 95

Postprzez Pietruch » 17 cze 2004, 12:09

To moze ja zapodam cos od siebie :D

Kiedyś, nie tak dawno temu żył sobie pewien młody gość, który lubił jeść kapustę z grochem. Oczywiście wiadomo jaka reakcja następowała w jego organizmie, krótko po spożyciu owej skądinąd wyszukanej potrawy. Pewnego dnia spotkał dziewczynę i się w niej zakochał, ze wzajemnością. Kiedy zdecydowali się pobrać, młody człowiek uzmysłowił sobie że nie może już więcej jeść grochu z kapustą, i będzie to jego poświęcenie za znalezienie szczęścia osobistego. Po krótkim czasie ożenił się. Trzy miesiące minęły i młody człowiek powracając do domu z pracy, przechodził koło restauracji. Nie mógł nie zauważyć pociągającego i miłego dla nosa zapachu grochu z kapustą, aż zakręciło mu się w głowie, nie namyślając się długo wszedł do knajpki i zamówił jeden za drugim aż trzy talerze swojego przysmaku, wiedząc, że ma do domu jeszcze kawałek drogi, więc efekt tej potrawy powinien zostawić na świeżym powietrzu. Oczywiście po drodze sobie wesoło popierdywał, przybywając pod swoje drzwi całkiem bezpiecznie, że nic z gazów już nie zostało w żołądku.
Żona przywitała go od progu i wyglądała na podekscytowaną:
– Kochanie mam dla ciebie niespodziankę, którą dostaniesz przy obiedzie!
Po czym zakręciła mu chusteczkę na głowie, i niewidzącego nic pociągnęła do stołu. Musiał jej obiecać, że absolutnie nie będzie podglądał, aż ona nie zdejmie mu chusteczki z oczu. Gdy żona już miała odsłonić mu oczy, w tym samym momencie zadzwonił telefon. Mąż się ucieszył, bo nagle poczuł że znowu ma ochotę na wypuszczenie następnego, żona jeszcze raz kazała mu obiecać że nie będzie podglądał i poszła odebrać telefon, on wykorzystał ten moment podniósł jedną nogę i z ulgą wydał odstrzał. Nie tylko, że był on głośny ale również i śmierdział jak tuzin zgnitych jajek. Facet miał problemy przez moment ze znalezieniem tchu, więc pomacał za serwetką i rozdmuchał powietrze wokół siebie, po tym jednym poczuł się znacznie lepiej, ale następny już czekał, nie zastanawiając się długo, mąż podniósł drugą nogę i sruuuuu, następny wyleciał mu z hukiem. Tym razem był on jeszcze bardziej śmierdzący, więc musiał się odwachlowywać rękami przez dobrą chwilę zanim smród opuścił go. I znowu poczuł, że mu się zbiera, tym razem pierdnął tak głośno, że było słychać pobrzękiwanie szklanek, a kwiatki na stole mocno przywiędły. Cały czas przysłuchiwał się czy żona już kończy rozmowę i dotrzymując przyrzeczenia nie podglądał co żona przygotowała mu na obiad. Przez następne 10-ęć minut mąż podpierdywał sobie, a że smród był za każdym razem okropny, więc musiał się odganiać od niego serwetką. Kiedy usłyszał że żona odkłada słuchawkę szybko położył serwetkę na kolanach, uśmiechając się z zadowolenia i udając niewinnego. Żona przepraszając, że tak długo musiał czekać i upewniając się, że nie podglądał, zdjęła mu chusteczkę z oczu i wykrzykneła radośnie:
NIESPODZIANKA!!!
Ku jego kompletnemu zdziwieniu, zobaczył stół zastawiony a przy nim tuzin gości siedzących i czekających na rozpoczęcie imprezy imieninowej.


---------------------------------------------------------------------------------------

Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skóra z krowy leży na słomie, no to bach, Franek poszedł w przód, Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierzę, a że to gospodarny naród, to postanowili coś z tym zrobić. Franek (ten z przodu) z przerażeniem szepce do Józka:
– Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ?
– Jedz Franiu jedz, bo się wyda.
Wściekły Franio zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką.
– Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ?
– Jedz Franiu jedz, bo się wyda.
Zeżarł, a za chwilę:
– Rany Boskie oni z wiadrem wody idą. Co robić ?
– Pij Franiu pij, bo się wyda.
Wypił, i jak głupi rechocze. Pyta się Józek:
– Ty, Franek z czego tak rechoczesz ?
– Trzymaj się mocno Józiu. Oni byka prowadzą !

---------------------------------------------------------------------------------------

Do działu rekrutacji w filharmonii zgłasza się pewien mężczyzna.
– Umie pan grać na jakimś instrumencie? – Pyta kadrowa.
– Nie.
– To po co mi pan głowę zawraca.
– Umiem wypierdzać z nut każdą melodię.
– Jak to?
– Proszę o jakieś nuty.
Kadrowa podaje mu parę arkuszy zapisanych nutkami. Facet przegląda je w skupieniu i po chwili wypierduje melodyjkę. Kadrowa nie wie co zrobić więc prosi gościa, by porozmawiał z dyrektorem. Rozmowa z dyrektorem ma podobny charakter jak z kadrową. W końcu dyrektor pyta:
– A piątą symfonię Beethovena wypierdzi pan?
– Mogę zobaczyć nuty ?
– Proszę.
Mężczyzna studiuje nuty, w końcu mówi:
– Nie, niestety tego kawałka nie mogę zagrać.
– Dlaczego?
– Bo tu (pokazuje palcem grupę nut), tu i tu mogę się zesrać.
---------------------------------------------------------------------------------------

Podjeżdża krasnoludek swoim samochodzikiem pod CPN i mówi:
– Poproszę trzy kropelki benzynki.
– I co jeszcze, może troszkę pierdnąć w oponki ?
---------------------------------------------------------------------------------------

Jedzie chłop furmanką z sianem koło autostrady. Nagle wyprzedza go motocyklista bez głowy. Jedzie jeszcze kawałek i znowu wyprzedza go motocyklista bez głowy. Powtarza się to parę razy, aż w końcu chłop wola do baby:
– Stacha, kosa nam się przekrzywiła !
Avatar użytkownika
Forumowicz
 
Od: 18 kwi 2004, 11:32
Posty: 110
Skąd: Warszawa
Auto: Mazda 323 F BA 1.5 96r.

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: JohnnyB i 4 gości

Moderator

Moderatorzy Hyde Park